Norweska bogini seksu

Autor: Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata, Gatunek: Proza, Dodano: 22 lutego 2016, 14:58:52

  Lunął nagle obfity deszcz, więc zamiast biec do metra i całkowicie przemoknąć, postanowiłem wejść do pobliskiego baru, który przyciągał wzrok kolorowymi światłami neonów. Bar nie był zbyt duży, ale bardzo elegancki:  drewniane krzesła i stoły, a na każdym z nich serwetka oraz świeczka; stołki barowe ze skórzanym siedziskiem. Pozytywnemu wrażeniu mocy dodawała etiuda transcendentalna Liszta, nie zgadłbym która.

  W barze było niewiele osób, ale i tak ich nie pamiętam, gdyż od razu mój wzrok jakby wabiony lub wywołany bezwarunkowym odruchem skupił swoją uwagę na samotnej kobiecie przy barze, która była ubrana cała na czerwono, w wysokie szpilki i suknię długą, aż do ziemi. Co ciekawe, nie miała na sobie żadnej biżuterii, tak jakby jej jasna, gładka skóra była zbyt doskonała, aby móc ją jeszcze upiększyć. Osobiście, nie miałem co do tego wątpliwości; nawet jej złote, gęste włosy sprawiały wrażenie pola kwitnącego rzepaku.

  Pomyślałem, że nie mam nic do stracenia, więc podszedłem i usiadłem obok niej, w końcu przyszedłem tu tylko wypić trochę whisky i przeczekać deszcz. I jak to zwykle bywa na starcie, gdy zaczyna się rozmowę z kimś nieznajomym, rzuciłem najprostszym i głupim tekstem dotyczącym pogody.

- Ale ulewa. Człowiek wraca spokojnie do domu, a tu nagle jakby całe jezioro zamieniło się w chmurę i postanowiło spaść ci na głowę jak najgorszy kłopot – powiedziałem, i dodałem – dobrze, że zawsze w pobliżu znajdują się takie miejsca jak to, gdzie można wszystko spokojnie przeczekać przy kieliszku dobrego alkoholu.

- Uhm, ma pan całkowitą rację – odpowiedziała z uśmiechem.

  W tej chwili pojawił się barman i podał kobiecie drinka, oczywiście całkowicie czerwonego, przyozdobionego kawałkiem pomarańczy.

- Dla mnie zwykła szkocka whisky Single Malt, najlepiej torfowa – poprosiłem barmana, który tylko skinął w milczeniu głową i poszedł poszukać odpowiedniej butelki. A ja próbowałem pociągnąć dalej rozmowę z piękną nieznajomą i zapytałem:

- Przepraszam, ale mogłaby mi pani powiedzieć, co to za drink, który pani zamówiła?

- To tajemnica – odpowiedziała, po raz kolejny uśmiechając się tak, że moje serce runęło niczym twierdza zasypywana pociskami trebuszy.

Starając się, aby nie okazać żadnej słabości, stwierdziłem tylko:

- Acha,  rozumiem, że barman też mi nic nie powie, jeśli go zapytam.

- Oczywiście, to nasza wspólna tajemnica – odpowiedziała.

Tym razem uśmiech skierowała w stronę barmana, który podał mi kieliszek z whisky, którą prawdopodobnie był szesnastoletni Laphroaig. Wziąłem kolejnego łyka i wróciłem do rozmowy.

- Zdaje się, że często pani tutaj bywa, skoro posiada pani nawet drinka na wyłączność

- powiedziałem i zapytałem - gdybym o takiego poprosił, barman by mi odmówił?

- Uhm, przykro mi – odpowiedziała.

- Nic się nie stało. Fajnie jest mieć coś, co jest tylko nasze – powiedziałem, próbując trochę rozluźnić atmosferę.

- Tak, to prawda, w tym świecie nawet sny trzeba dzielić z innymi – powiedziała.

- Tak pani myśli? – zapytałem zaciekawiony i dodałem – przecież barman na pewno próbował kiedyś drinka, którego pani sporządził, więc nie należy tak całkowicie do pani.

- I tu się pan myli. Poprosiłam barmana,  aby zrobił drinka na moje polecenie oraz złożył obietnicę, że nigdy go nie spróbuje, ani nie poda komuś innemu – powiedziała.

- Zakładając, że to był pierwszy raz, kiedy pani rozmawiała z barmanem, jak się pani udało go do tego zachęcić? – zapytałem coraz bardziej zaintrygowany. - Przepraszam jeśli jestem za bardzo wścibski – dodałem.

- Urok osobisty – odpowiedziała, po raz kolejny zniewalając mnie uśmiechem, pozwalając mi spojrzeć na swoje białe zęby, których jasność potęgowały pełne wargi umalowane czerwoną szminką (oczywiście, że czerwoną).

Nie można było zakwestionować tej odpowiedzi. Przed jej pięknem klękał każdy argument, który wpadł odwiedzić moje szare komórki. Postanowiłem więc zmienić trochę temat rozmowy.

- Przepraszam, ale tak sobie rozmawiamy, a ja nawet się nie przedstawiłem. Mam na imię Piotr – powiedziałem i odważnie wyciągnąłem rękę w jej stronę.

- Norweska bogini seksu – bardzo mi miło – powiedziała i  uścisnęła mi dłoń. Paznokcie miała pomalowane na czerwono (oczywiście, że na czerwono).

(Że co!?) Zbity z tropu kompletnie zaniemówiłem.

- To pani imię? – zapytałem po chwili, próbując obrócić całą sytuację w żart.

- Uhm, jeśli można tak to nazwać; trochę nie w stylu imion tego świata, ale nic się na to nie da poradzić – odpowiedziała, tym razem ze stoickim spokojem.

(Trochę!?) Napiłem się whisky. Byłem kompletnie zbity z tropu. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć, więc tylko zapytałem nierozważnie:

- Ale czy to znaczy, że pani pochodzi z Norwegii?

- Uhm, zgadza się – odpowiedziała krótko.

- A gdzie się pani nauczyła języka polskiego? - dociekałem bez zastanowienia.

- Tu wszystko odbywa się według pańskiej woli, więc to nic dziwnego, że rozmawiamy po polsku - odpowiedziała opanowana.

(Według mojej woli!?) Byłem coraz bardziej pogubiony. Prosta i sympatyczna rozmowa o drinku  przeistoczyła się w tak zawiły temat, że dla mojego małego mózgu to było zbyt wiele.

- Niech pan tak nie myśli. Skoro ma pan tak bogatą wyobraźnię, to i mózg jest nieprzeciętny - powiedziała, nie czekając na moją odpowiedź.

(Skąd ona wie, o czym myślę!?)

  Mój niepokój rósł jak fala tsunami, ale spróbowałem się opamiętać. Wypiłem whisky do końca i chciałem coś powiedzieć, ale w tej samej chwili kobieta wstała, sięgnęła po czerwoną torebkę (oczywiście, że czerwoną) i na odchodne powiedziała:

- Niech Pan tu przyjdzie również jutro, to pan zrozumie. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. W końcu nawet snów nie można posiadać na własność.

- Oniemiały patrzyłem jak odchodzi i znika za drzwiami jak najdroższe marzenie.

 

  Wypiłem jeszcze jedną whisky w samotności i wyszedłem z baru. Pomimo wszelkich wątpliwości, ciągle pamiętałem o słowach Norweskiej bogini seksu. Oczywiście, że przyjdę jutro, kochana, świecie mój, czerwona królewno. Przyjdę na pewno. I myśląc tylko o tym wróciłem do domu.

Następnego dnia nie mogłem się na niczym skupić, myślałem tylko o kobiecie z baru i o tym, czy dziś też będzie padał deszcz.

  Godziny w pracy minęły szybko, ale deszcz niestety nie padał. Pospieszyłem w stronę baru, wręcz biegłem, byle tylko jak najszybciej znaleźć się przed drzwiami, byle tylko znów spojrzeć na kolorowe neony, byle tylko otworzyć drzwi i zobaczyć jak Norweska bogini seksu czeka na mnie cierpliwie, gdy barman podaje jej czerwonego drinka, który jest przeznaczony tylko dla niej, i ja który ze spokojem podchodzę, zagaduję, proszę barmana o kieliszek whisky…

  Mój szok zmieszany z rozczarowaniem był nie do opisania, gdy drzwi, które wczoraj prowadziły do baru, dziś były tylko lokalem do wynajęcia, a obok niego były inne drzwi do innego miejsca, którego wczoraj w ogóle nie było, jakby wyrosło ze ściany. Nawet sny trzeba dzielić z innymi. Przyjdź jutro to zrozumiesz - usłyszałem, jakby ktoś szepnął mi do ucha. Jakby sen można było, kurwa, wynająć. Oddajcie mi mój sen, sukinsyny - krzyczał głos w mojej głowie, gdy ja już wchodziłem do miejsca obok lokalu do wynajęcia. 

Komentarze (13)

  • O! I to jest wreszcie coś w sam raz dla człowieka pracy na koniec biurnego-upiornego dnia. Jest blond Norweska bogini seksu, jest niezła whisky a nawet dwie, i jest barman bynajmniej nie ze "Lśnienia", no i wreszcie jest też niebanalna możliwość wejścia w miejsce obok! Brawo! :)

  • ha, ha i można napisać naprawdę ha, ha :)

  • Chyba kupię whisky...

  • Fajne.
    Cdn. - co będzie się działo 'obok lokalu do wynajęcia'.
    Bohater lubi alkohole. Ciekawe, gdzie pracuje. Może to jakoś wyjaśni jego 'sen'?

  • Czy musi być ta k.... i sk........? Zdradzać tyle o bohaterze w pierwszym odcinku?

  • Przekleństwa to też słowa. Tak naprawdę, to chyba dopiero drugi raz kiedy użyłem wulgaryzmów w tekście, ale nie wyobrażam sobie lżejszych wypowiedzi, choćby tylko w myślach, przy takiej frustracji i bezsilności spotęgowanej smutkiem.

    To nie jest pierwszy odcinek. Kontynuacji nie będzie :)

  • No i chuj

  • Amen.

    I czołem.

  • W sumie tekst się zmienił na tyle, że nie warto go już komentować xd

    Oczywiście na lepsze :)

  • A ja wyobrażam. Rozumiem więc dlaczego nie będzie następnych odcinków.

  • Domyśliłam się, że "to nie jest pierwszy odcinek" i że "kontynuacji nie będzie", ale cykl mógłby powstać. Może jest?
    Była kobieta ze snu z chabrem snu we włosach, jest z włosami jak pola rzepaku, a następna - ?

    Drobiazg:
    "mój wzrok jakby wabiony lub wywołany bezwarunkowym odruchem skupił swoją uwagę..." -
    Wzrok skupił swoją uwagę? Miejsce do popr.

    •    
    • 23 lutego 2016, 11:22:25

    Fajnie gdyby narrator wyjrzał przez barowe okienko i zauważył co dzieje się gdzie indziej. Że tonie w deszczu miasto, ktoś przeszedł, coś. Żeby spojrzał i wrócił do rozmowy z laską. Spojrzał w błyszczący brzeg kieliszka i przypomniał sobie o czymś. Tak bym to filmował. Chwilami nadmiar słów, ale nie jest to szczególnie rażące. Popracuj nad dialogiem. Tam więcej flirtu potrzebne. Przecież ona mega mu się podoba. Podkręć atmosferę. "- Ale czy to znaczy, że pani pochodzi z Norwegii?". Dlaczego oni nie przeszli na "Ty"? Pozdro. Ogólnie miło się czytało.

  • Masz rację z tym przejściem na ty, Piotrek.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się